przestrogi starego zbieracza po 20 latach zbierania lalek -notka sylwestrowa
To my English readers- this post is written in Polish only, I am sorry! It’s a few words about year 2011 in collector’s life and something about collecting on the whole. happy New Year!
kochani odwiedzający mojego bloga, witajcie po długiej przerwie. Niestety kłopoty zdrowotne i rozmaite inne czynniki całkiem odciagnęły mnie od pisania bloga-co sprawiło, że tempo przyrostu notek (jedna rocznie) poraża chyba najwytrwalszych czytelników. Wybaczcie! Aby się zrehabilitować, wrzucam dziś mini-reportaż - jak wyglada życie po mniej więcej 20 latach zbierania! A najpierw-podsumowania noworoczne!
Sylwester bowiem rodzi zwykle kompulsywną potrzebę podsumowań oraz deklaracji, co skutkuje niechybnym kacem- deklaracje przeważnie okazują się bez pokrycia. Lecz bądźmy optymistami!
podsumowanie lalkowego roku 2011
W kwestii wywiązania się z deklaracji zeszłorocznych wypadam nieźle! Postanowiłam rok temu kupować mniej lalek, postanowiłam nie kupować ich niemal wcale. I udało się-poniekąd. W roku 2011 nie przekroczyłam liczby 10, po raz pierwszy od lat kilkunastu. Co prawda cena jednego z nabytków równa się dywizji lalek, ale niech zasłona milczenia przykryje to szaleństwo.
plan na lalkowy rok 2012
W przyszłym roku będę kupować równie mało. Oto plan. Mało, mniej, jak najmniej! Mniej lalek! a może nawet przełamię sie i coś sprzedam? Mam wiele lalek, NRFB i wyjętych z pudełek, których tak naprawdę nie potrzebuję. Przygotowuje się psychicznie do rozstania z nimi.
Powód ograniczenia zakupów jest prosty- odkryłam, że nadmiar lalek jest gorszy, niż brak lalek. Po pierwsze, gdy jakaś lalkę kupię, i tak nie widuję jej wcale-bo ginie w otchłani pudeł! prawdę mówiąc, posiadane lalki widuję cześciej na cudzych zdjeciach i blogach, niż własnymi oczami. Na 5, nawet na 10 lat tracę z oczu zdobytą za ciężką walutę ślicznotkę-nie zaglądam do tych pudeł. Bywało nawet, że zapominałam, iż coś już mam! Po drugie- zwyczajnie nie da się już żyć w składzie lalek. Mam dość ścian pokrytych ponurymi kartonami, trumnami w szeregach.
W ten ostatni dzień w roku – w proroczym natchnieniu-podzielę się z Wami kilkoma refleksjami. będa to
przestrogi starego zbieracza
1. Jako kolekcjoner weteran (staż około 20 lat) powiem Wam coś, co powinno być wzięte pod uwagę przez każdego, ZANIM zacznie zbierać-o ile oczywiście żyje w warunkach polskich, z polską pensją etc. Zanim zaczniecie kupować lalki seriami, zastanówcie się, czy macie gdzie je składować. Czy macie wielki dom lub szansę na dobudowanie piętra, lub możliwość zbudowania klimatyzowanego mini-muzeum, lub pokój 60 metrowy ze ścianami witryn( dodać magazyn)-czyli to wszystko, co tak rozpala wyobraźnię, gdy oglada się zbiory amerykańskich kolekcjonerów! Lub choćby dodatkowy pokój, który w całości można poświęcić na lalki. Co uważam za warunek-minimum.
Jeśli masz tylko kilkadziesiąt metrów powierzchni, pełniącej dodatkowo rolę np sypialni, saloniku i pokoju dla dziecka-nie decyduj się na profesjonalny zbiór (w znaczeniu np. kwota od kilku tyś zł rocznie wydawana na lalki- wystarczy 3 lata takiego kupowania i tracisz salonik, sypialnię, a dziecko też lepiej wystawić do piwnicy i zastąpić pudełkami lalkowymi-nie bedzie już na nie miejsca. Serio!)
2. Po drugie- wybierzcie temat zbioru. Nie decydujcie się na kupowanie wszystkiego, co piękne, co Wam się podoba, co przemawia do Was. Bo zgniecie. Zbierajcie np. tylko lalki z wybranego okresu -przykładowo lata 90te i koniec. Tylko pinkboxy lub tylko kolekcjonerskie. Tylko Myscene. Tylko FR. Tylko Fleur. Tylko w strojach od projektantów. Tylko lalki-wróżki ze skrzydłami. Tylko Murzynki. Tylko lalki w czerwieni. Tylko rude. (nie żartuję, czytałam o amerykańskich zbieraczach, którzy kierowali się takimi kodami-ktoś zbierał tylko lalki w czerwonych sukienkach a inny tylko Azjatki) Na pewnym etapie zbioru brak specjalizacji okazuje się morderczy, o ile nie ma się powierzchni magazynowych o nieskończonej kubaturze. Ludzkość bowiem nie zaprzestała produkcji nowych lalek.
Gdy zdecydujecie się na zbiór lalek z lat np 80-90, wówczas macie szansę na zbiór zamknięty (więcej lalek z tego okresu nigdy nie powstanie). Zbieranie lalek określonych nonszalancko jako ”kolekcjonerskie” oznacza zbiór otwarty-przymus kupowania,dopóki lalki kolekcjonerskie będą produkowane. Co pozwala żywić obawy, że do śmierci czeka Was przyrost lalek.
Jeśli tych decyzji nie podejmiecie już u zarania zbioru-czeka Was istna inwazja lalek. Co zabawne jest tylko przez pierwsze 10 lat.
Ja na przykład postanowiłam kiedyś zbierać to, co uważam za istotne w rozwoju i historii fashion dolls (od vintage do współczesności). oraz to, co piękne. oraz to, co wiąże się z moim dzieciństwem. oraz…ech. postanowiłam nie ograniczać się, ale też nigdy nie kupowałam wszystkiego mechanicznie. czyli prowadziłam zbiór subiektywny (lalki, które mi się nie podobają, nie znajdą się w nim), otwarty, emocjonalny a jednoczesnie naukowy (bo dokumentowałam face-moldy i rozwój firmy mattel oraz integrity oraz innych firm- z pasją naukowca, byłego kolekcjonera motyli.) Innymi słowy-jest to zbiór szalenie obszerny. Kierujący się logiką, usystematyzowany, ale nie uwzględniający faktu, że lokal nie powiększy się dzięki magicznej pompce Pana Kleksa. A wszak oprócz tego są lalki nie-fashion, np mini-zbiór lalek PRL. Zapomniałam, szalona, że żyję w kraju postPRL, a nie w USA, tej lalkowej krainie wiecznych łowów.
Jak wygląda świat erynnis? Zobaczcie sami, oto kilka przykładów, wybaczcie jakość zdjęć, ale zrobione są z ręki w pośpiechu. Zbieram około 20 lat , z tego ostatnie 13-dość intensywnie. Efekty budzą “grozę”. Nie mam domu-mam skład!
Oto np. chwila, gdy tonę w chaosie podczas szukania jakichś lalek czy ubranek do zdjęć. Serie rozsiane po całym domu, gdy seria składa się z 5 lalek, trzeba przeszukać stosy pudeł.

lalkowy tajfun u erynnis_tages. To tylko mała cząstka mojego zbioru. oj....it's erynnis_tages' life-dolls! dolls! dolls! it's a little part only!
żyję w magazynie i coraz bardziej mi to przeszkadza!
ściany pokryte są dość przypadkowo przyrastającymi kolumnami pudeł i pudełek, sięgającymi sufitu:

lalkowe pudełka. wyrastaja zewsząd. doll boxes at erynnis_tages' place
Pod sufitem pudła zbiorcze (dzięki Ci Ikeo za eleganckie kartony)

boxes full of dolls
W każdym pudle-skarby NRFB!

Tu na przykład część zbioru Generation Girls, w drugim pudle-reszta. box full of dolls- here is a part of GG collection. More GG sleep in other boxes.
Nie ma szafy, która by nie uginała się pod ciężarem kartonów! sufity są za nisko w tym kraju.

rockers barbie- w sumie kilkanascie pudełek. o zgrozo!ile to miejsca. a to tylko jedna seria:)

lalki erynnis-kilka ulubionych stoi na widoku


too much dolls!

lalki wyzierają z najmniej spodziewanych miejsc! są wszędzie!



Ponieważ fotografowanie kartonowych pudeł jest monotonne, poprzestanę na tym ostatnim zdjęciu obrazującym klimat mojego zbioru.
Wszystkim życzę udanego sylwestra! zaraz przyjdą znajomi, na pewno wydobędziemy kilka lalek na światło dzienne. Życzę Wam wspaniałego roku-oraz – przede wszystkim roztropnych decyzji i lalkowych sukcesów!
podpisano: wasza erynnis-tages czyli olga.
dopisek z dnia następnego: oczywiście przestrogi te są adekwatne, gdy mamy na myśli kolekcjonera, który nigdy nie sprzedaje raz zakupionych lalek. Zupełnie inną kategorią jest zbiór rotacyjny, w którym stare lalki ustępują miejsca nowym, są sprzedawane, wedrują. Ale niestety nie każdy potrafi sie rozstać ze starymi lalkami po to, aby kupić nowe:) I właśnie dla takich niech bedzie przestrogą moje kartonowisko, chyba że własnie to się komus wydaje fajne! Mi się przez lata wydawało wspaniałą zabawą i dawało mi wiele satysfakcji.
Sądzę, że moje lalki mogłyby zajmować trochę mniej miejsca, gdyby były roztropnie zmagazynowane na dopasowanych dla nich półkach, co wymaga jednak interwencji stolarza- czyli inwestycji i przebudowy domu. Dotąd, przyznam, bawił mnie ten stan rzeczy. Lalki toczą wieczną walkę ze zbiorem książek ( kilka tyś sztuk), obrazów, ze sztalugami, sprzętem ogródkowym i masą innych dziwnych rzeczy. Bój jest zacięty a bataliony przedmiotów przemieszczają się w chaosie. Staram się tak czy siak upychać je w bezbolesny ( w miarę) sposób w różne kąty, aby choć trochę przestrzeni bezlalkowej mieć. Nawet sie udaje:)
Dodaj do ulubionych:
Filed under: Barbie, Fashion Royalty, kolekcjonerstwo, Mattel | 30 Comments

Motylku, jestem ciągle pod wrażeniem i to co mi pierwsze się cisnęło na język, to nie nadaje się do napisania. Ja nie wiem jak Ty się w tym wszystkim odnajdujesz. Te pudełka skrywają piękne egzemplarze. Moja wyobraźnia działa na pełnych obrotach. Przyznam się szczerze, że tak to sobie wyobrażałam – te stosy pudełek i zbiorczych pudeł.
Ojejku wydawać by się mogło raj ….
jednak , trzeba szybko się zorientować aby lalkowe zakupy nie okazały się obsesją .
Dziękuję Ci za wpis POZDRAWIAM ,
szczęśliwego Nowego Roku
OMG czy ja tam widzę pudło Steffi love , czy mnie oczy mylą ????
jestem strasznie ciekawy jakie steffi love posiadasz
Myślałem że TAKI KOLEKCJONER nie posiada tych lalek …..a jednak
Nie mogę, Olunia napisała!
kochana kobieto, jak to fajnie że się akurat pojawiłaś w najmniej spodziewanym dniu!
Tak to jest święta racja co piszesz, przy poważnej kolekcji to jest paradoks z braku odpowiedniego pokoju, z jednej strony lalki muszą być odpowiednio przechowane, z drugiej strony traci się je z widoku i z pamięci, jedyny ratunek wtedy to prowadzić jakiś katalog czy coś… to jest poważna konsekwencja takiej kolekcji!
Oczywiście, że zamknięta kolekcja jest najlepsza, ale bardzo trudno jest znaleźć w sobie taką dyscyplinę, popatrz ja też mam moje Fleurki, a jednak pojawiły się reprezentantki innych gatunków.
Ja to wszystko widziałam na własne oczy, dla mnie wyglądało jak raj, ale tak naprawdę zdjęcia są nawet groźne, a bielizna w przedpokoju to mnie rozśmieszyła i zasmuciła równocześnie…
Oluniu, zanim pozbędziesz się jakichkolwiek lalek, napisz nam o nich, z Twojej wiedzy wszyscy skorzystamy.
Duża buźka!
Aga
Aga, oj cięzko o dyscyplinę utrzymania zamkniętego zbioru, to prawda:) ale zawsze mozna kupić tylko kilka lalek spoza zbioru jako “reprezentantów” obcego gatunku- i ja tak robię z lalkami z gatunków, których nie zbieram. A zdarza się, że jakaś jedna mnie skusi.
Swistak, nie zauważyłam tam pudełka od Steffie,choć nie daję głowy, może gdzieś leży, bo mam:) takie zielonkawe pudełko na zdjęciu to Sindy z końca lat 90tych. Sindy i Steffie nie zbieram, ale mam kilka egzemplarzy. Steffie Love mam tylko 2 sztuki- ciążową oraz dziewczynkę-steffowy odpowiednik Skipper.
Kaya, nie odnajduję się zbyt dobrze, ale mój zbiór nie jest porządnie poukładany, choć część już została uporządkowana . W miarę katalogowania i porządkowania będę robić powoli czystkę i rozsądzać, co na pewno chcę zostawić. Tym łatwiej mi bedzie nie kupować nowych lalek- stare mnie zajmą na długo
wspaniałego nowego roku życzę!!!
Olga posiadasz imponujący zbiór, niemniej tak jak napisałaś złowrogo to wygląda. Odemnie masz podziękowanie za przestrogę jaką powinny stanowic zdjęcia zapudełkowanego i zalalkowanego mieszkania. Sama doświadczyłam tego, że lalki zaczeły w ilościach wymykających się z pod kontroli namnażać w moim domu. Udało mi się jakoś to ogarnąć, w tym ogromna Twoja zasługa. Dziękuję.
Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie w Nowym Roku !
Olga zbiór jest cudny! Sama jestem chomikiem, który lalek się nie pozbywa- raz kupiona lalka ma mieszkaniowe dożywocie- fakt, że pokój mam ogromny i lalki nie zdążyły mnie jeszcze z niego wyprowadzić, ale usilnie się starają.
Sama także nie potrafię skoncentrować się na jednym “gatunku” lalek- stąd trzy główne nurty- regionalne, porcelana i winyle. Jedynym ograniczeniem jest to że lalka absolutnie musi mi się podobać.
Fakt że mój zbiór to w większości lalki z drugiej ręki, wiec problem pudeł mi odpada, porcelany w ogóle nie da się trzymać w pudłach, wiec lalki mam na widoku, a co jakiś czas staram sie przekładać lokatorki tak żeby zmieniać wystrój i każda z lalek miała swoje pięć minut.
Na takie zapudłowane kolekcje jest jedna rada- obowiązkowy katalog posiadanych dóbr i szersze regały- żeby z przodu postawić po lalce zasłaniając kartony – wtedy przynajmniej wizualnie będzie ciut lepiej a i na widoku będzie kilka lalek.
Mnie oprócz Mattelowych cudów zachwyciła lalka chińskiego (?) chłopca!
W Nowym Roku życzę szczęścia , pomyślności i zdrowia a także ogarniecia przynajmniej częściowego zbioru!
Witaj
Kolekcjonuję lalki dopiero od roku, ale jakoś szybko ewoluowałem i już od jakiegoś czasu stosuję Twoją “przestrogę”.
Nie kupuję wszystkiego co ładne i ma napis Barbie.
Priorytety w kolekcji bardzo ułatwiają utrzymanie jej na “normalnym” poziomie. Najgorsze co może spotkać kolekcjonera to mania posiadania dosłownie wszystkiego.
Bardzo fajny wpis, czekam na więcej i częściej.
Pozdrawiam Mark
o,wooow…to robi wrażenie…..sama nie wiem jakie,bo mam mieszane uczucia….Faktycznie trezba dobrze “wybrać” temat do kolekcjonowania,bo ianczej utopimy pieniądze w pudłach,któe potem nawet nie mają byc szansy wyeksponowane
Ja niedawno zaczęłam -moja kolekcja to 14 trupków……Więc co ja wiem o zbieraniu,nie?
POzdrawiam serdecznie i życzę Wszystkiego DObrego w Nowym Roku!
Czy taka kolekcja, pozamykana w pudłach, lalki nie widziane od lat, jeszcze cieszą? Nie wyobrażam sobie mieć takiego zbioru, przechowywać go w taki sposób i mieć z tego radość.
Podziwiam.
dzięki wszystkim za komentarze. Ale mimo ponurych tonów mojego wpisu powiem, że zbieranie ma też swoje dobre strony, a lalki są tak piękne, że dają autentyczną satysfakcję. Nie spodziewałam się, że moja (troszkę zartobliwa jednak notka) wywoła tak duży oddzwięk.
Mark, pod mania posiadania wszystkiego się jednak nie podpiszę, nie zbierałam “wszystkiego co ma napis Barbie”. To bowiem mozliwe jest tylko dla posiadacza palacu kultury i stosownej fortuny
Raczej dokumentowalam epoki, kupowałam wzorcowe postaci z danych lat, gromadzilam też np NRFB lata 80te i częściowo 90te,oraz wybrane lalki kolekcjonerskie mattela i innych firm. I to-wystarczyło, by zapełnić dom. Po prostu zbierałam długo (bo znam ludzi, którzy obecnie kupują rocznie więcej lalek niż ja miałam w zwyczaju- ale czynią to krócej. poczekajmy kilka lat! ha! nawet tylko lata 80te i 90te wymagają dużej przestrzeni-a masakra zacznie się,gdy kolekcjoner rozszerzy zakres zbioru o np inne niż USA kraje produkujące na licencji mattela. a ubranka, mebelki, zwierzęta, samochody? chyba nie da się mieć “wszystkiego” z danej dziedziny, raczej wybrane wzorcowe i najpiękniejsze serie.
Urshula,
temat wybrać warto, daje to też poczucie wypełniania pewnej układanki. Ale bardzo ciężko zapanować nad pokusą kupowania lalek spoza wybranego zakresu. Pewnie czasem mała ‘wpadka” może się zdarzyć:)
Manhamana, lalek “innego typu” tez nieco mam, a tego chłopca, zwanego chińczykiem tez bardzo lubię. Mam kilka porcelanek, ale większość schowałam do pudeł, bo uznałam, że niszczy je kurz.
pozdrawiam wszystkich
No to wpadłem po uszy….
Robię tak jak Ty robiłaś czyli nabywam wybrane pozycje z klasyki Mattela z lat 80 i początków 90. :/ Najczęściej są to roczniki 1988-1991.
Kupuję od dwóch do pięciu, pozycji miesięcznie (NRFB).
To dużo czy mało? Dodam, że pudełkowe egzemplarze zbieram od pół roku, (wcześniej przygarniałem trupki) i mam około 60 pudeł.
Nie liczę Basics – którymi się zwyczajnie bawię w foto-serial i raczej nie traktuję ich jak okazów kolekcjonerskich, bez skrupułów wyciągam w pudeł.
Tak czy siak, Twój zbiór mi imponuje z pewnością masz tam sporo moich faworytów.
PS. Moją wymarzoną Skipper Super Style.
Zazdrość i przerażenie. Chętnie pobuszowałabym po tych pudłach, gwarantowane zajęcie na długie godziny. Ale mieć lalki gdzieś poupychane i zapominać, jakie to i gdzie? Dałaś do myślenia, przestrzegasz… a i tak większość z nas pokiwa głową i kupi kolejną lalkę;)
Erynnis – fajnie, że blog ożył. A przestrogi dla zbieraczy bardzo cenne… Cieszę się, że w mojej kolekcji od początku była duża rotacja – nie mam problemu z rozstawaniem się z lalkami, kiedy mi się znudzą, przestaną podobać lub… potrzeba kasy na kolejna lalkę. Najwięcej frajdy sprawia rozpakowanie paczki i zrobienie pierwszej, powitalnej fotki… Jeśli lalka nie doczeka się porządnej sesji – to znak, ze może szukać nowego domu.
Mars – jeśli mogę się wtrącić
) Pół roku razy dwie do pięciu pudełkowych lalek = sześćdziesiąt pudeł. I masz odpowiedź
.
To już dwa razy więcej, niż zakładał plan… To niesamowite, jak lalki to robią. Ja tez zawsze mam ich więcej, niż kupowałam….
witaj
ja zbieram lalki od niecałego roku… twoje zbiory mnie poraziły a słowa dały dużo do myślenia!! Liczę że uda ci się “ogarnąć” to szaleństwo, bo naprwdę tam masa lalek piszczy o uwolnienie! Tez stram się okrajać zbiory, ale nadal nie mam ukrojonej jednej grupy lalek, np” petr brunetek” a to dobry myk! Pozdrawiam!!
Mark,zmartwie Cie..:) jesli utrzymasz tempo, przygotuj sie na utrate pokoju:) 5 pudelek NRFB x 12 miesiecy daje skromna liczbe 60 pudelek. Pomnoz to przez lat 10- masz juz 600 pudelek.
Dzieki za pochwale mojego zbioru:) Jest uciazliwy tylko dlatego, ze nie przybywa miejsca na skladowanie i wkradl sie w zwiazku z tym balagan. Nadal jest kilka lalek, ktore chce z lat 80tych dokupic. Ale chyba zrezygnuje z nowych lalek, ze wspolczesnosci. Zastanawiam sie nad odsianiem takich serii jak Flavas (moglabym sobie zostawic po jednej).
Podzielam Twoja milosc do tej epoki-lata 80te i poczatek 90tych to czasy, ktore najbardziej kocham i moj pierwotny cel-napisze kiedys o tym, jak zaczelam zbierac:). Mam ich faktycznie sporo. Do tego wiele lalek kupowalam w 2 egzemplarzach, jeden do wyjecia, jeden NRFB. Niektore lalki z lat 80tych wyjelam z pudelek, ale pudelka sa zachowane, wiec nadal zajmuja przestrzen.Najgorsze sa mebelki, konie, samochody etc! To pozeracze miejsca.
Super Style Skipper to istotnie slicznotka o fiolkowych oczach, musze ja miec pod reka, dlatego jest w bielizniarce, gdzie mieszkaja bliskie mi osoby:) Skipper w ogole mam bardzo wiele, bo szczegolnie lubie te postac.I sporo Courtney oczywiscie. Jesli sfotografuje je wszystkie, moge narazic Cie na niebezpieczenstwo nowych faworytow na liscie. Powinnam sie powstrzymac!
Witajcie wszyscy! oj tak, lalek trudno nie kupować mimo wszelkich deklaracji. Bogna, masz racje! zawsze jest ich wiecej, niz sie kupowalo. Mnoża sie przez pączkowanie. Starczy spuścić je z oczu na chwilę.
Zawsze podziwiałam, że umiesz się z nimi rozstawać. Mi ciężko oddać w świat nawet podwójne/potrojne egzemplarze.
Na szczęście, meble, konie, domki, auta i inne takie mi nie grożą ufff.



No może kiedyś klasyczny zestaw wypoczynkowy do salonu.
Co do Skipper to chcę mieć tylko dwie, góra trzy, bo też nie są aż tak wielkim westchnieniem jak Barbie.
Moją najważniejszą Skipp Wet’n Wild już mam a Super Style jest druga na liście, ale myślę, że jej zdobycie jest tylko kwestią czasu.
Na razie skupiam się na gwiazdach 3 w jednym, kilka pozycji już do mnie leci i kilka już mieszka.
Ty się o moje zdrowie psychiczne nie martw tylko fotografuj te lalki i pisz posty.
Z chęcią się pogapię, bo dla mnie kolekcja w pudełkach jest znacznie bardziej zachwycająca i fascynująca niż wyjęte lalki i nic na to nie poradzę.
Pozdrawiam Mark
Trochę dałaś mi do przemyslenia… Dobrze, że u mnie jedynie 6 pudeł stoi, a reszta wypakowana… Zazdroszczę zbioru, choć z drugiej strony faktycznie masz “zapudełkowany” świat wokół siebie !!! Ja ostatnio też dałam sobie szlaban na zakupy, choć na Allegro ciągle coś mi wpada w oko i już mam klikać…KUP TERAZ…ale NIE !!! Nie potrzebuję przecież tej lalki !
Powodzenia Motylku !
O jacie… Raj! Po prostu raj! Osobiście chciałabym mieć taką kolekcję
I osobne mieszkanie tylko dla lalek
Ale przynajmniej kurz Ci na półkach nie osiada. Ewentualnie na pudłach…
Gratuluję zbioru
Nie mogę się nazwać kolekcjonerem, a chyba tylko początkującym zbieraczem, przeczytawszy jednak Twój wpis cieszę się, że trzymam się na razie przynajmniej swojego wytyczonego kierunku. Skupiam się na Mattelu z lat 80, przy czym priorytetem są lalki z mojej osobistej Listy Marzeń, które w jakiś sposób kojarzą mi się z dzieciństwem. Przeglądam mnóstwo aukcji, ale mam też zasadę, że dopóki nie przyjdzie do mnie mój ostatni zakup, nie kupuję nic nowego. Choć nie wiem, czy się nie złamię, bo taaaaaką właśnie okazję wypatrzyłam na e-bayu

Aha, nie zbieram wszystkiego jak leci, lalka musi mi się podobać. I nie kupuję zapudełkowanych, bo uwielbiam robić lalkom SPA
Mam nadzieję na więcej Twoich wpisów na blogu i odkrycie kilku skarbów, których jeszcze nie widzieliśmy
Napiszę tylko łałłłł ,przeczytałam Twój wpis z ogromną ciekawością , tak samo zdjęcia zrobiły na mnie wielkie wrażenie , ja dopiero zbieram lalki 5 lat i tez mam ich sporo mnie jedynie usprawiedliwia własny dom i osobny pokój specjalnie tylko dla lalek .Myślisz ze wpadne tez w ten wir kupowania byle by kupic?
Witam serdecznie,
piszę pracę na temat Barbie jako ikony kultury.
Byłoby mi bardzo miło, gdyby zechciałaby Pani wypełnić moją ankietę.
http://www.ankietka.pl/ankieta/76541/lalka-barbie-jako-ikona-kultury.html
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w kolekcjonowaniu, zbiory prezentują się imponująco
O matko!!! Trafilam na Twoj wpis w idealnym momencie, bo sama dopiero zaczelam zbierac Barbie i juz pierwsze zakupy byly takie chaotyczne – troche tu, troche tego itd. Ale… te Twoje pudla, wszedzie, sa po prostu… przerazajace. Przepraszam za taki opis, ale pokazalas mi to, czego nigdy nie chce miec;-) A dzieki Tobie nakreslilam wstepnie moje priorytety, tak wiec bardzo Ci dziekuje, ze sie Twymi przemysleniami, przestrogami i zdjeciami podzielilas
nie jest tak zle
ale czasem chwyta mnie zniecierpliwienie. Kiedy zaczynalam zbierać, chciałam mieć te wszystkie lalki- zaznaczałam sobie okresy lalkowe do eksploracji. Ale nie brałam po uwagę, ze każda z lalek zajmuje miejsce.Nie pomyślałam, że zdobycie wymarzonych egzemplarzy, np hojnej reprezentacji lat 80-ych oznaczać musi zapełnienie przestrzeni wielkości garażu! Ale z tych ‘przestróg’ wynika w zasadzie wniosek, że …lepiej nic nie mieć, oglądać u innych ha ha. A to wcale nie jest wyjście idealne jednak.
dopiero teraz dotarłam do tego wpisu, ale czytanie go sprawiło mi niemal masochistyczną przyjemność. Żyłam w przeświadczeniu, że tylko moje mieszkanie tak wygląda, ale widzę, że na szczęście nie (choć to raczej szczęście w nieszczęściu). Patrząc na Twoje pudła mogę powiedzieć tylko jedno – mam tak samo! Zbieram lalki już ponad trzydzieści lat, kiedy moja kolekcja przekroczyła tysiąc egzemplarzy zwyczajnie przestało mnie to bawić tylko dlatego, że było tego za dużo (co początkującemu zbieraczowi zapewne wydaje się niemożliwe, a jednak to fakt). Mieszkanie z moimi lalkami to koszmar; patrząc na moje obie kolekcje po kilku latach wątpliwości i dylematów postanowiłam się z jedną z nich (tą większą) po prostu rozstać. Za kilka miesięcy oba zbiory pojadą na dłuższą wystawę, dzięki czemu nam uda się wyremontować oba pokoje, a ja rozpocznę poszukiwania domku, który przygarnie moją kolekcję na stałe… To imho jedyne rozwiązanie. Oczywiście w ciągu tych wszystkich lat sprzedałam już ponad 200 lalek, ale to jest nadal kropla w morzu potrzeb, bo ten tysiąc, który mi pozostał jest po prostu nie-do-ogarnięcia….
Droga Erynnis, piszę do Ciebie zachęcona recenzjami, że jesteś najlepszą identyfikatorką
Widząc taki zbiór, uważam to za uzasadnione!
Proszę więc o pomoc w określeniu tej czarno-fioletowowłosej.
http://www.aukcjoner.pl/gallery/008343826-.html#I1
Pozdrawiam serdecznie!
Dollmania, wybacz, ze odpisuje na Twoje pytanie z duzym opoznieniem, ale kompletnie nie mialam czasu sprawdzac mejli! skandal, wiem
generalnie nie zajmuje sie playline po 2006 roku, wiec czesto nie zidentyfikuje playlinow nowozytnych. Nie rejestruję tego, co aktualnie jest w playlinie produkowane. Tę lalkę mogę rozpoznać: jest to Totally Nails Teresa N6430 z 2008 roku Na rynkach europejskich występowala jako Ultra Nails.
Magda, oj tak!!!! Rozpoznaje towarzysza niedoli lalkowej. Ja zaczelam zbierac w 1987 roku, tzn wtedy podjelam decyzje o rozpoczeciu zbioru. Przyrost poczatkowo byl maly, wiec zlekcewazylam niebezpieczenstwo-latwo zgadnac, czemu przybor lalek byl niewielki, po 5, 6 rocznie: komuna, polowania w pewexie- a ja bylam w koncu dzieckiem (dzieckiem maniakiem, z tych dzieci, ktore ucza sie na pamiec slowek po lacinie, wiec nie dziwne, ze uczylam sie tez na pamiec numerow z katalozkow lalkowych, skoro nie moglam jeszcze tych lalek fizycznie zdobyc). Po 1995 przyrost sie zwiekszyl, a po 1998 polecial lawinowo, w tempie nawet po 100-200 lalek rocznie.I tu zaczal sie dramat, ktory znasz. Oj te pudla nieszczesne! odbiera to cala radosc.
Ale to znaczy, ze Ty, Magda pamietasz tamte czasy. najlepsze chyba czasy zbierania.ekscytujace. trudne. Bez paypala. Z wysylaniem kasy do USA przekazami, moneygramem i innymi wynalazkami. czasy, gdy czlowiek zaprzyjaznial sie z dealerami i pisal z nimi o rodzinie oraz o przepisach kuchennych i wysylal sobie z nimi kartki na swieta! gdy forum mattela bylo darmowe. gdy sklepy nie mialy zdjec, wiec zbieracz MUSIAL znac numery katalogowe, by cos kupic. teraz jest przemyslowo.klik w paypalu i po sprawie. Nie ma juz zabawy.
Hehe ale się zgrałyśmy
2 tyg googlowania nie przyniosło rezultatu a pomogło dopiero przewertowanie od deski do deski… allegro 


Dziękuję i tak!
Też nie kupuję nowych lalek, nie wiem co mnie w niej podkusiło… dla równowagi kupiłam jeszcze starą Tereskę
U mnie jeszcze daleko do takiego zbioru-nawet nie mam możliwości wygenerowania dla niego pokoju.. Mnie te zdjęcia aż tak nie przeraziły, i tak jestem zazdrosna o wszystko, co tam się czai w tych pudłach. A mojej córeczce zaparło dech w piersiach
pozdrawiamy
Nie jestem typowym kolekcjonerem, tzn. raz kupiona lalka zostaje u mnie na zawsze, stąd też nie przejmuję się pudelkami, gdyż pierwszą rzeczą jaką robię to lalkę rozpakowuję, a pudełko idzie do kosza ]:> tak jestem złą panią kolekcjoner wiem!
Właściwie to one wędrują ze swoich firmowych pudeł do zbiorowych pudełek mojego projektu. Nie lubię jak lalki się kurzą i potrzebuję mieć je pod ręką do sesji zdjęciowych, dlatego zrobiłam sobie pudełka, w których mieszczą się 3-4 lalki, wyznaczyłam na nie odpowiednie półki i skatalogowałam ^^ dzięki temu wiem, gdzie mam jaką lalkę i mam do nich łatwy dostęp.
Twój post zmotywował mnie do jednej bardzo ważnej rzeczy. W mojej kolekcji nie ma zbyt drogich okazów. Są to lalki zbierane przez ostatnie 10 lat i kupowane w sklepach, czyli można powiedzieć ogólnodostępne, a nie kolekcjonerskie. Te z wyższej półki od dawna mnie korciły, ale kupowanie na ebayu przerażało. Niedawno się przełamałam i kupiłam Klimtową Barbie, a dzięki Twojemu postowi zrobiłam w końcu listę lalek do zdobycia ^^ Zbiór niewielki, ale póki co zamknięty
P.S. Twój blog bardzo mi się podoba i będę tu często zaglądać
a Ty jak chcesz możesz zerknąć na mój 
http://dolylob.pinger.pl/